Wielu zarzucało mi nierealność moich wyobrażeń o ludziach, miłości, związkach, przyjaźni i innych szlachetnych zjawiskach, jednak zastanawiając się więcej i więcej nadal moje stanowisko wydaje mi się być dość sensowne.
Bo po co robić coś na pół gwizdka? Po co kupować samochód,
który będzie jeździł tylko 5 lat, po czym będzie trzeba w niego włożyć dwa razy
tyle pieniędzy co pierwotnie, bo był klasy średnio słabej? Po co, jeśli jest
możliwość roztropnie dokonać wyboru lepszego auta, będącego inwestycją w jakość,
pewność i zadowolenie. Zazwyczaj większe koszty równają się większej
satysfakcji, taki mamy świat. Idąc tym tropem możemy porównać wiele innych
materialnych aspektów, jednak ja zmierzam do tych bardziej górnolotnych sfer
życia.
Przyjaźń. Do tego słowa, jak dla mnie od razu lepią się
takie jak : szczerość, lojalność, zaufanie, wsparcie, potrzeba spędzonego razem
czasu, wzajemna troska, honor itd... Wśród moich znajomych jednak zazwyczaj
słyszę, że nie mają prawdziwych przyjaciół, lub przyjaciółmi nazywają kolegów i
koleżanki, z którymi często się spotykają. W dzisiejszym świecie wartość pieniądza i tego pochodne egoistyczne pobódki są jednak zdecydowanie na czele
wszelkich naszych decyzji i zachowań. Nie pochwalam skrajnej postawy jaką jest
altruizm, mimo to bezwzględna pomoc przyjacielowi wydawałaby się oczywista, w
każdej możliwej sytuacji.
A jednak najczęściej (żeby nie powiedzieć zawsze) stawiamy
na piedestale swoje zachcianki, egocentryczne potrzeby. Mam wrażenie, że czasy,
kiedy robiło się coś bezinteresownie mijają bezpowrotnie. Ludzie spotykają się
ze sobą niemal tylko wtedy, gdy odczuwają w pełni ochotę na to – tutaj liczy
się aktualny nastrój i ewentualna korzyść. Wcale nie uważam, że robienie
czegokolwiek na siłę jest sensowne. Chodzi mi jedynie o fakt troski o drugą
osobę, ciekawość, zainteresowanie nią. Wydawałoby się, że wspólne spędzanie
czasu jest bardziej wartościowe niż doraźny kontakt na facebook’u.
Biorąc wszystkie ww. fakty pod uwagę, przestaję się dziwić,
że przyjaźń, taka szczera i długotrwała staje się czymś dla wielu ludzi nigdy
nieosiągalnym. Stajemy się znajomymi. Bliższymi, dalszymi, ale jednak
niezależnymi emocjonalnie od siebie jednostkami. Z pewnością jest to wina
globalnie rozwijającego się egocentryzmu, ukierunkowania na siebie, postawy roszczeniowej i interesowności. Taką mamy modę. A jednak wydaje mi się, że każdy z nas,
jako jednak istota społeczna, potrzebuje innych ludzi, towarzystwa, wspólnego
celebrowania, zabawy, po prostu kontaktu. Zatracamy się sami w sobie, a
wystarczy tak nie wiele by to zmienić.
Życzyłabym wszytkim, takiej przyjaźni, jaką ja mam szczęście
tworzyć. Relacji pełnej zaangażowania i troski o wzajemne dobro. A przede
wszystkim, takiego poczucia, że ostatecznie, nigdy nie zostanę sama. Wg mnie, powinniśmy
w każdej relacji, czy to rodzicielskiej, partnerskiej czy też jeszcze innej
dążyć do przyjaźni. Jest to wołanie o częstrzą postawę bezinteresowności wobec
innych, bo ostatecznie dając, jeszcze więcej możemy dostać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz